Polak wynalazcą filmu dźwiękowego

Wielki niemowa urodził się około roku 1894. U kolebki jego stał Edison, Lumière i inni wynalazcy. Niemowlę szybko rosło i mężniało, ale było nieme. Gdy około r. 1902 w Ameryce, a około r. 1910 — w Europie, powstały wielkie kinoteatry, trzeba było zaopatrzyć je w huczne orkiestry, aby muzyką „ilustrować“ grobowo cichy obraz.

Ówczesne gwiazdy filmowe obojga płci, jak Asta Nielsen, Max Linder, Mary Pickford, Pola Negri. Pat i Patachon, Valentino e tutti quanti, zdobywały szturmem serca widzów, poruszając się na ekranie niemo, jak przystało idealnym światłocieniom.

Pierwsze dźwiękowe filmy Ukazały się około r. 1927. Dwie metody znalazły tu zastosowanie. Jedna polegała na sprzężeniu synchronicznym gramofonu z obrazem optycznym. Ta jednak nie utrzymała się długo.

Inna metoda polegała na fotografii głosu na filmie i reprodukcji utrwalonych w ten sposób dźwięków przy pomocy światłoczułej komórki i urządzenia głośnikowego.

Najstarszą komórką światłoczułą była tzw. komórka selenowa. Selen jest pierwiastkiem chemicznym o symbolu Se. W ciemności nie przewodzi prądu elektrycznego. Naświetlony, staje się dobrym przewodnikiem, i to tym lepszym, im mocniej go naświetlamy. Zjawisko to polega na tzw. „wewnętrznym“ efekcie fotoelektrycznym. Światło, dostając się do wnętrza kryształu, odrywa elektrony od atomów kryształu, tak, że kryształ wypełnia się „gazem“ swobodnych elektronów, jak jest nim wypełniony każdy metal w normalnym stanie. Ilość uwolnionych elektronów w selenie jest w przybliżeniu proporcjonalna do natężenia naświetlenia Gdy natężenie to podlega zmianom, zmienia się też wartość przewodnictwa, czyli selen przepuszcza słabszy lub silniejszy prąd zależnie od chwilowego n żenią naświetlenia.

Kawałek selenu, zamknięty w rurce szklanej i opatrzony metalowymi końcówkami, do których przymocowuje się przewody elektryczne — oto gotowa komórka światłoczuła, która znalazła zastosowanie w telegrafii obrazkowej, w aparatach foto-metrycznych, w automatach do zapalania lamp ulicznych z nastaniem ciemności, czy też w aparatach ochronnych przed włamaniem.

Taka to komórka światłoczuła czy odpowiadająca jej dziś lampa elektronowa, oparta na „zewnętrznym“ efekcie fotoelektrycznym, stanowi duszę i serce systemu dźwiękowego, polegającego na fotografii głosu.

Drogę takiego właśnie rozwoju wytyczył filmowi dźwiękowemu Polak, Eustachy Białoborski, gdy w roku 1912, a więc 15 lat przed pierwszą próbą Westerna zastosowania płyt dla udźwiękowienia filmu zgłosił do opatentowania swój wynalazek filmu dźwiękowego. Zasada tego wynalazku jest dokładnie taka sama, jak w aparaturze dziś stosowanej, a polega, jak to jeszcze raz podkreślić należy, na dwóch istotnych operacjach, a mianowicie:

1) na fotografowaniu głosu na filmie, 2) na reprodukcji głosu z fotografii przy pomocy komórki światłoczułej i urządzenia głośnikowego.

A oto bliższy opis wynalazku, oparty na brzmieniu patentu, zgłoszonego w r. 1912.

Pod wpływem fal głosowych drga membrana nadajnika a z nią struna, umocowana do niej i zamykająca wąską szczelinę. Smuga światła skierowana w stronę szczeliny, dochodzi do poruszającego się za szczeliną filmu. Struna drga i otwiera lub zamyka szczelinę, na dłużej lub krócej, częściej lub rzadziej, w miarę drgań membrany. W ten sposób wibracja głosu przez mechaniczne zamykanie i otwieranie szczeliny, wywołują naświetlanie lub zaciemnianie na filmie, co razem składa się na szereg pasków, ciemniejszych lub jaśniejszych, których intensywność naświetlania i częstość zmian odpowiada drganiom fotografowanego właśnie głosu.

W ten sposób, drogą akustyczno-mechaniczno-fotograficzną otrzymujemy zdjęcie głosowe, synchroniczne z obrazem optycznym. Gdy teraz w aparacie projekcyjnym, poprzez ów obraz głosowy, rzucimy wiązkę światła na komórkę światłoczułą, to pierwotne drgania optyczne zamienią się na drgania prądu elektrycznego, a te znów w głośniku odtworzą pierwotne drgania głosowe utrwalone na filmie.

Obecna, nowoczesna aparatura dźwiękowa pracuje w identyczny sposób, jakkolwiek niektóre elementy urządzenia uległy z biegiem czasu pewnym istotnym udoskonaleniom i różnią się w szczegółach od opatentowanego urządzenia, gdzie zresztą owe szczegóły zaprojektowane zostały przykładowo („à titre d‘exemple“). Fakt, że fotografia głosu odbywa się metodą akustyczno-elektryczno-fotograficzną, a reprodukcja — nie przy pomocy komórki selenowej, lecz lampy elektronowej, oznacza tylko ulepszenie szczegółów pierwotnej zasady, ale sama zasada pozostała bez żadnej zmiany.

Tutaj wypada podkreślić, że firma wiedeńska „Selenophon A. G.“ około roku 1929 pracowała nawet przy użyciu pierwotnej komórki selenowej, dokładnie tak, jak to opisywał wspomniany patent.

Pierwsze zdjęcia głosowe wykonywał Białoborski już w roku 1914, przy pomocy ad hoc zbudowanego urządzenia, opartego na aparaturze marki Gaumont. Pierwsza wojna światowa doprowadziła do zniszczenia kosztownych urządzeń i do poniechania dalszych prób.

I wynalazek ten jak wiele innych prac Polaków został zapomniany, a później powtórnie dokonany przez szczęśliwszych wynalazców.

Dodaj komentarz